
To argument, który pojawia się cały czas, gdy mówię o jeździe zimą w Skandynawii. Tak, nasze miasta są brudne, nic się nie da zrobić. Co dziwne, jazda na rowerze częściej wraca do domu w czystości niż chodzenie. Pozwól mi wyjaśnić dlaczego.
Faktem jest, że rowerzysta nie dotyka stopami ziemi. Kiedy wszyscy zakładają ciężkie zimowe buty i kozaki, ja jeżdżę w lekkich tenisówkach, które boją się wody. I przychodzę z suchymi stopami. Jednocześnie jeżdżę po błocie, kałużach, błocie pośniegowym – to wszystko zostaje na oponach. Rozpryski są całkowicie odcięte przez skrzydła.

